Jak leczyć aleksytymię

Kaj u Królowej Śniegu – jak leczyć aleksytymię

Aleksytymik nie potrafi spojrzeć w głąb siebie. Nie chce i nie umie mówić o uczuciach, jest wrogo nastawiony do świata. Jego cierpienie psychiczne, które nie może znaleźć ujścia, czasem skutkuje chorobą somatyczną – astmą, alergią, atopią.

„Potrafimy pomóc takim ludziom” – zapewniała doktor Katarzyna Schier słuchaczy wykładu otwartego, zorganizowanego na wydziale psychologii UW w ramach X Festiwalu Nauki.

 

ODŁAMEK Z DIABELSKIEGO LUSTRA

Aby słuchacze zrozumieli, czym jest syndrom aleksytymii, Schier opowiedziała… bajkę Andersena. Oto Królowa Śniegu, ucieleśnione zimno i zło, a obok niej mały chłopiec o sercu zmienionym w lód. Kaj widzi wszystko na opak, a w rzeczach dobrych potrafi dostrzegać wyłącznie negatywne strony. W baśni pojawia się Gerda, dziewczynka zdeterminowana przez miłość, dzięki której chłopiec zostaje przywrócony życiu. Według Schier, w rolę Gerdy może wejść odpowiednio przygotowany terapeuta.

„Człowiek, który nie potrafi funkcjonować refleksyjnie i nie ma dostępu ani do własnych, ani do cudzych emocji, jest nieszczęśliwy, nie umie doświadczyć przyjemności – żyje tak, jakby nie żył” – tłumaczy Schier.

 

BUDUJĄCA MOC MIŁOŚCI

Badania światowych psychologów umożliwiają zdiagnozowanie aleksytymii i podjęcie walki. Wymaga to jednak zupełnie nowego podejścia do psychoanalizy, która w klasycznej wersji jest terapią poprzez słowo. Jak zatem mówić z kimś, kto o swoich odczuciach mówić nie potrafi?

„Psychterapia rozwojowa zakłada komunikację na poziomie dostępnym dla pacjenta. Możemy rozmawiać o stanach fizycznych, na przykład zmęczeniu albo potrzebie dotyku, i od nich przechodzić do psychiki. W początkowej fazie terapeuta bierze całkowitą odpowiedzialność za myślenie o emocjach, to on nazywa uczucia i intencje, kreuje u chorego proces zainteresowania własnym umysłem. Skuteczną formą komunikacji mogą być symbole, metafory, czasem, także w postępowaniu z dorosłymi, rysunek” – mówi Schier.

Jak wyjaśnia, dostrojenie emocjonalne w relacji terapeutycznej przypomina dostrojenie się opiekuna do dziecka. „To proces twórczy, który może wpływać na powstawanie w mózgu neuronów.

Zjawisko to zostało udowodnione w relacji matki z dzieckiem. Do 24. miesiąca życia tworzy się harmonia między prawą półkulą mózgu matki i lewą półkulą mózgu dziecka. Powstanie takiej harmonii pozwala dziecku wykształcić właściwe mechanizmy regulacji emocji. Zaburzenie jej poprzez rozdzielenie z matką może, choć oczywiście nie musi, spowodować gwałtowną reakcję, jaką jest somatyzacja” – dodaje Schier. Z jej doświadczeń wynika, że dziecko oddane do żłobka może na przykład nagle zachorować na astmę czy ostre stany alergiczne, stać się nadpobudliwe albo nabawić się nerwicy natręctw.

 

ALEKSYTYMIA „WYSYSANA Z MLEKIEM MATKI”

Schier przedstawiła wyniki badań na rodzicach dzieci chorych na astmę. Większość badanych miała trudności z regulacją emocji. Przeważały w nich odczucia negatywne, skierowane na zewnątrz, najczęściej poza krąg własnej rodziny. Odczuwaną przez siebie zawiść i żal przypisywali innym ludziom. Rodzice ci przekazywali aleksytymię swoim dzieciom, a te, niezdolne do uporządkowania negatywnych emocji, chorowały.

„Ratunek dla takich osób, zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, może przyjść tylko z zewnątrz. Warunkiem powodzenia jest jednak to, żeby chory chciał się wyleczyć. Do psychoterapii nie da się nikogo zmusić. Na szczęście wielu ludzi, motywowanych chęcią pozbycia się bólu, przychodzi po pomoc” – stwierdza Schier. Psycholożka podkreśla niebagatelną rolę rodziny, niezaburzonego rodzica albo rodzeństwa, w leczeniu aleksytymii u dzieci.

 

CZY „ZNIECZULICA” MOŻE BYĆ POTRZEBNA

Według Schier, aleksytymia nie może być stanem pożądanym. Nie należy utożsamiać jej z ograniczonym poziomem empatii, przydatnym na przykład w zawodzie chirurga urazowego (musi uodpornić się na odczucia pacjentów, żeby móc im pomagać) czy grabarza. Tu niezdolność do empatii jest całkowita, a sposób odbierania ludzi i świata ma wyłącznie destrukcyjny charakter.

„Pozytywne emocje są niezbędne do życia. Nie da się bez nich funkcjonować w społeczeństwie. To inteligencja emocjonalna sprawia, że odnosimy sukcesy” – podsumowuje badaczka.